
Jako mieszkaniec Los Angeles, kochający swoje miasto i dbający o zdrowie, David Wolfe chciał stworzyć markę, która zachęcałaby ludzi do zdrowego trybu życia, aktywności fizycznej i poznawania swoich miast w stylowy i funkcjonalny sposób.
Spotkaliśmy się z Davidem, założycielem i dyrektorem generalnym firmy Olivers, aby porozmawiać o jego drodze do sukcesu jako przedsiębiorcy, zamiłowaniu do zdrowego stylu życia oraz o tym, jak jego marka tworzy odzież sportową, która idealnie pasuje do codziennego życia.
THOUSAND: Opowiedznam o swojej drodze do przedsiębiorczości – w jaki sposób Twoje doświadczenia doprowadziły Cię do Olivers?
DAVID WOLFE: Powiedziałbym,że na decyzję o rozpoczęciu działalności wpłynęło kilka czynników. Mój ojciec jest przedsiębiorcą, a matka ma szerokie zainteresowania artystyczne (architektura, malarstwo, gotowanie, ogrodnictwo), więc można śmiało powiedzieć, że ich zainteresowania miały na mnie wpływ w okresie dorastania. Przeglądając zadania domowe z czasów szkoły podstawowej, zauważyłem, że moje marzenia z dzieciństwa ciągle się zmieniały – raz chciałem zostać zawodowym baseballistą, a innym razem przejąć firmę mojego ojca (wciąż mam nadzieję, że zadzwonią do mnie Dodgersi). Studiowałem finanse na Uniwersytecie Południowej Kalifornii i przez pierwsze pięć lat po studiach pracowałem w tej branży, a następnie przez kilka lat zajmowałem się marketingiem cyfrowym, zanim założyłem Olivers. W tym czasie uświadomiłem sobie, że mam ogromną chęć stworzenia czegoś własnego. Był to więc dla mnie odpowiedni moment, aby zbudować coś nowego, miałem po prostu silną motywację. Olivers idealnie pasowało do moich osobistych wartości (jakość, a w szczególności zdrowie) i okazało się być przestrzenią, w której jako konsument czułem, że czegoś brakuje.


T: Dlaczego kochasz jazdę na rowerze? Co najbardziej lubisz w jeździe na rowerze?
DW: Jazda na rowerze to świetny trening. Jest męcząca, przyjemna, pozwala podziwiać piękne krajobrazy, spędzać czas na świeżym powietrzu i nie jest zbyt obciążająca dla organizmu, przynajmniej dla mnie. Znacznie mniej obciąża stawy niż np. bieganie. Ponadto jazda na rowerze ma świetny aspekt społeczny, którego nie do końca rozumiałem, dopóki nie zacząłem uprawiać tego sportu – kultura kawiarniana, społeczność, możliwość jazdy z przyjaciółmi, a nawet planowania wycieczek.



T: Dlaczego uważasz, że misja Olivera jest ważna? Jaką rolę odgrywa ona w codziennym prowadzeniu firmy?
DW: Naszą misją jest dostarczanie klientom najwyższej jakości odzieży sportowej oraz rzetelnych informacji, które pomogą im wzmocnić ciało, umysł i ducha. Wierzymy, że tworzenie produktów wysokiej jakości jest wyrazem szacunku dla klienta, a także buduje poczucie dumy (w pozytywnym sensie) u twórcy. Dobrze jest wprowadzać na rynek produkty, które uważamy za wysokiej jakości i które mogą służyć przez długi czas, oraz dążyć do tego, co nazywamy zdrową rozrywką. Dlatego wprowadzanie na rynek produktów, z których jesteśmy dumni i które, miejmy nadzieję, pomogą naszym klientom żyć zdrowiej i bogatszym życiem, jest misją, z której jesteśmy bardzo zadowoleni.

T: Jaką radę masz dla początkujących przedsiębiorców?
DW: Moja pierwsza rada to skupienie się na jednej rzeczy. W naszym przypadku była to koszulka All Over Short. Wprowadziliśmy na rynek tylko ten jeden produkt i dopiero po 18 miesiącach pojawił się drugi. Jeśli nie potrafisz zrobić dobrze jednej rzeczy, nic innego nie ma znaczenia. Myślę, że dotyczy to nie tylko odzieży, ale także większości innych przedsięwzięć. Mniej, ale lepiej – powiedział Dieter Rams. Kolejna rada to ustalenie, jak sprzedawać i/lub promować produkt. Jeden z moich pierwszych mentorów w branży mawiał, że „sprzedaż leczy wszystko” i myślę, że miał rację.
T: Czy masz ulubiony element garderoby marki Olivers? Dlaczego?
DW:Uwielbiam nasze spodnie Passage Pants z tego samego powodu, dla którego lubię większość naszych produktów: wysokiej jakości materiał, świetna konstrukcja, wygodne, uniwersalne i dające swobodę ruchów. Świetne spodnie do jazdy po mieście!
T:Jakie były sukcesy i wyzwania, z którymi musieliście się zmierzyć, gdy firma Olivers zaczęła się rozwijać? Jakie są Twoje ulubione momenty w historii firmy Olivers?
DW:Rozpoczęcie działalności Olivers wiązało się z wieloma wyzwaniami, zwłaszcza biorąc pod uwagę mój brak doświadczenia w branży. Przez pierwsze dwa lata borykaliśmy się z różnego rodzaju problemami – wyzwaniami prawnymi związanymi z próbami wymuszeń ze strony niektórych osób, opóźnieniami w dostawach produktów oraz niewielkim i niedoświadczonym zespołem, który generalnie był przeciążony próbami rozwiązania tych problemów. Przez pierwsze dwa i pół roku wszystko wydawało mi się wyzwaniem. Jednak satysfakcja i nagroda za ten proces sprawiły, że było warto. Sukcesy na Kickstarterze (przeprowadziliśmy dwie kampanie), przeprowadzka z San Francisco do Los Angeles, uruchomienie naszych pierwszych pop-upów to tylko niektóre z ważniejszych momentów, ale przede wszystkim jestem dumny z niewielkich, stopniowych ulepszeń, które doprowadziły do tego, co uważam za całkiem fajną rzecz (a nadal czuję, że jesteśmy dopiero w pierwszej rundzie meczu, że tak powiem).
T:Co dalej z Olivers?
DW:Rok 2019 będzie poświęcony doskonaleniu – ulepszaniu niektórych istniejących produktów, eliminowaniu tych, które nie sprawdzają się, wprowadzaniu nowych rozwiązań i ogólnie rzecz biorąc, podnoszeniu jakości produktów (i marki) pod każdym względem. Rok 2020 może być rokiem, w którym powstanie stały sklep, ale to jeszcze dalekie od rozstrzygnięcia.
POPROSILIŚMY DAVIDA, ABY PODZIELIŁ SIĘ Z NAMI SWOIMI ULUBIONYMI, TAJEMNICZYMI MIEJSCAMI W LOS ANGELES
Zobaczcie poniżej lub pobierzcie tutaj.

1. Mała siostra →curry z okrą, wołowina shaky shaky i kurczak z trawą cytrynową to moje ulubione dania.
2. Los Angeles Athletic Club → moja siłownia i jedno z moich ulubionych miejsc w całym Los Angeles
3. The Exchange w hotelu Freehand→ hol hotelowy to doskonałe miejsce na spotkanie przy koktajlu lub kawie.
4. Il Cafe→ lokalna kawiarnia
5. WoodSpoon→ moje ulubione miejsce na lokalny lunch
6. Dune Downtown → kuchnia śródziemnomorska (moja mama pochodzi z Izraela, więc mam słabość do shawarmy!)
7. Grand Central Market→ dobre opcje na lunch i ciekawe połączenie starego i nowego
8. The Last Bookstore→ dla miłośników książek (takich jak ja)
9. Sonoratown→ świetne tacos i chivichanga
