
Kilka lat temuGloria(nasza założycielka i wieloletnia rowerzystka) straciła bliskiego przyjaciela w wypadku rowerowym – straty, której można było uniknąć, gdyby miał na głowie kask. Jego śmierć skłoniła Glorię do zastanowienia się, dlaczego sama nie nosi kasku podczas jazdy. Wiedziała, że musi zmienić swoje podejście do sprzętu ochronnego, ale uważała, że kaski są zbyt nieporęczne, zbyt futurystyczne i nie pasują do jej stylu.

Zamiast zadowalać się niewygodnymi kaskami dostępnymi na rynku, zabrała się do pracy nad projektem kasku, który naprawdę chce się nosić.

Nazwaliśmy naszą firmę „THOUSAND” jako obietnicę.
Nasza nazwa nawiązuje do naszego celu, jakim jest pomoc w uratowaniu 1000 istnień ludzkich poprzez produkcję kasków, które ludzie naprawdę chcą nosić.Thousand” (Thousand) codziennie przypomina nam, dlaczego robimy to, co robimy.
Od momentu rozpoczęcia działalności na Kickstarterze w 2015 roku do chwili obecnej jesteśmy wdzięczni za każde zamówienie, które wysyłamy, ponieważ oznacza to, że kolejny motocyklista zdecydował się na bezpieczeństwo, zakładając Thousand . Za każdym razem, gdy członek naszej społeczności pisze do nas, informując, że nasz kask zapewnił mu bezpieczeństwo podczas wypadku, inspiruje nas to do jeszcze większego wysiłku i zapewnienia bezpieczeństwa większej liczbie motocyklistów na drogach.

„Mój mąż zaczął jeździć do pracy na rowerze, więc podarowałam mu jeden z waszych kasków. Trzy miesiące później miał wypadek z samochodem, stracił pamięć na kilka godzin i zdiagnozowano u niego pourazową amnezję. Neurolog powiedział mi, że może to być uszkodzenie mózgu i że musimy poczekać, aż odpocznie, i obserwować jego powrót do zdrowia. Kiedy obudził się następnego dnia, zaczął przypominać sobie różne rzeczy, a teraz jest już całkowicie zdrowy. Kask był zniszczony i nie mogę przestać myśleć, co stałoby się z jego głową, gdyby nie ten kask. Nasze życie wyglądałoby teraz zupełnie inaczej, więc z całego serca dziękuję”.
– ABRIL R.
„W czwartek po pracy jechałem do domu na deskorolce, jak każdego innego dnia w Nowym Jorku. Następną rzeczą, jaką pamiętam, było przebudzenie się w karetce, posiniaczony, krwawiący, ale żywy. Ratownik medyczny, a wkrótce potem lekarz poinformowali mnie, że zostałem potrącony przez samochód i wyrzucony na jezdnię, uderzając skronią/czołem o ulicę/krawędź chodnika. Gdybym nie miał na głowie waszego kasku, nie prowadziłbym tej rozmowy ani nie wysyłał tego e-maila. Jestem wam dozgonnie wdzięczny”.
– SAM W.
DZIĘKUJEMY ABRIL, SAM I TOBIE ZA DOŁĄCZENIE DO TEAM THOUSAND.
CIESZYMY SIĘ, ŻE BĘDZIEMY MOGLI JEŹDZIĆ Z WAMI PRZEZ WIELE LAT!
